czyli dzień jak co dzień...
RSS
piątek, 09 września 2011
2.

Jak cierpią małe dzieci?

W pokorze... zaufaniu... zdają się na rodziców... bez szemrania czekają godzinami na przybycie specjalisty, który ma przynieś nadzieje ich rodzicom. Fenomenalne, ale nie potrzebują wyszukanych zabawek czołowych producentów, wystarczy gumowa kaczka, którą ma "ciocia" pielęgniarka, kawałek papieru, który można zgniatać na różne sposoby i będzie piłką, samolotem albo okrętem, kamyki w doniczce kwiatka ozdabiającego hall...Cieszą się, bawią ze spotkanymi dziećmi, każde na miarę swoich możliwiści...

O ich cierpieniu świadczą plastry, opatrunki, blizny, opuchlizna...wóżek inwalidzki...

Podczas badań, które często wiążą się z dziwnymi pozycjami, bolesnymi ukłuciami, poplątanymi kablami i rurkami dzielącymi ich małe ciałka na segmenty przerażone kurczowo ściskają dłonie mamy lub taty a wielkie oczy proszą: tylko mnie nie zostawiaj samego...

i czekają na werdykt..., który i tak największe znaczenie ma dla rodziców... one zdają się pragnać tylko jednego:MIŁOŚCI... mimo wszystko.

czwartek, 01 września 2011
1.

Niedawno przeglądając youtube'a dowiedzialam się,że myślenie o niczym jest naturalnym stanem, formą odpoczynku u mężczyzn...czasami jednak są takie chwile w życiu człowieka, ze bardzo chcialoby sie coś powiezieć, coś zrobić ale jakis wyimaginowany paraliż blokuje całe ciało a w głowie pozostaje wielka czarna dziura... nic... po prostu pustka... nie wiadomo co będzie jutro, nie wiadomo co dalej, nie bardzo wiadomo co dzieje się teraz, bo nie do końca wierzymy w rzeczywistość zastaną... Są to sytuacje częste w chwili informacji o śmierci, niespodziewanej śmierci...Potem tą pustkę zapełniaja pierwsze sygnały z otoczenia i analiza: dlaczego? jak to? zakończone szukaniem usprawiedliwienia i końcowego wyjaśnienia: tak będzie lepiej... przynajmniej się nie męczyła...etc.

Skąd bierze się ta reakcja organizmu??? dobrowolne pozwolenie na przepływ myśli, naturalna selekcja rzeczy ważniejszych od nieznaczących nic... myśli naglących od tych stanowiących podstawę funkcjonowania... jedna chwila i sprawy do tej pory nie cierpiące zwłoki tracą sens... czas umiera i tylko stoisz z otwartymi ustami i nie możesz uwierzyć, że to co słyszysz dotyczy Ciebie... zapominasz o sporach, kredytach, źle zaparkowanym samochodzie... pustka...przepaść... czasem pojawia  się żal, że czegoś nie zdązyłes powiedzieć, zrobić, z kimś pojechać... Kuracja wstrząsowa, która uświadamia Ci, że nowe mieszkanie wcale nie jest Ci potrzebne, chociaż kilkanaście metrów kwadratowych więcej zagwarantowałoby większy komfort, samochód? ważne, że dowozi do celu, praca? ta czy inna - jakie to ma znaczenie. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak coś innego... Po kilku dniach, dostrzegasz, że chociaż ty stoisz w miejscu i dopiero zaczynasz zapełniać sobie powstałą pustkę, świat kręci się dalej, nic się nie zmieniło...

żyjemy tylko dla siebie i tylko od nas zależy jak to życie będzie wyglądało...czasami warto się zatrzymać i zastanowic się co naprawdę ma sens... można całe życie spędzić biegając za pieniądzem, praca, karierą, luksusem... można nawet osiągnąć sukces i potem się go kurczowo trzymać, stając się jego więźniem...moża postawić na życie i czerpanie z niego wszystko co najlepsze by pod koniec nie odkryć, że się nie żyło...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 133